Deutschlandtag 2013

21/11/2013 | #blog #JungeUnion #Niemcy

W miniony weekend miałem przyjemność reprezentować SMD podczas tegorocznej konwencji naszych niemieckich kolegów z Junge Union – Deutschlandtag 2013 odbywającej się w Erfurcie. Poniżej zamieszczam przetłumaczony na język polski tekst mowy, którą wygłosiłem podczas pierwszego dnia obrad.

Drodzy Przyjaciele!

Po pierwsze, chciałbym bardzo serdecznie podziękować za zaproszenie na Deutschlandtag i okazję, aby być tu razem z Wami. To dla mnie zaszczyt móc przemawiać w tym miejscu.

Z okazji niedawnych, wrześniowych wyborów do Bundestagu chciałbym pogratulować Wam wielkiego sukcesu. Jestem pewien, że to wspaniałe wyborcze zwycięstwo nie byłoby możliwe bez pracy, wysiłku i zaangażowania tysięcy z Was. To jest Wasze wielkie zwycięstwo!
Dlatego też chciałbym pogratulować wszystkim nowo wybranym deputowanym wywodzącym się z Junge Union i życzyć im dużo szczęścia i sukcesów na najbliższe cztery lata.

Nikomu nie trzeba przypominać, że my – Polacy i Niemcy – tak jak i Junge Union oraz Młodzi Demokraci, mamy ze sobą wiele wspólnego.

Dzięki staraniom naszych wielkich mężów stanu – Kanclerza Helmuta Kohla i Tadeusza Mazowieckiego, pierwszego Premiera po upadku Komunizmu w Polsce, możemy dziś tworzyć nową, wspólną historię naszych narodów. I to dzieje się każdego dnia. Polsko-Niemiecka współpraca jest obecnie bardzo ważną częścią europejskiej polityki. Dobitnym tego przykładem są świetne relacje pomiędzy Kanclerz Merkel i Premierem Tuskiem.

Nas, młodych – Junge Union i Młodych Demokratów – łączą również doskonałe relacje. Współpracujemy razem nie tylko na szczeblu międzynarodowym w YEPP i innych organizacjach, lecz także na poziomie naszych struktur w Regionach i Landach. Mam głęboką nadzieję, że w przyszłości nasza współpraca będzie jeszcze bardziej owocna.

Na koniec, chciałbym jeszcze raz pogratulować Philipowi [Mißfelderowi – Przewodniczący JU], Benedictowi [Pötteringowi – Wiceprzewodniczący JU a także Wiceprzewodniczący YEPP] oraz całemu Zarządowi Krajowemu Junge Union oraz życzyć Wam silnej i „mającej przyszłość” [org. zukunftsfähige – nawiązanie do hasła tegorocznej konwencji – „Deutschland zukunftsfähig machen“] Junge Union.

Dziękuję bardzo!

Niepodlegli … od myślenia.

08/11/2013 | #11listopada #blog

Marsze, przemarsze, manifestacje, blokady, najdłuższe flagi, malowane twarze, wysyłane pocztówki. Okolicznościowe debaty o tym czym jest patriotyzm jutra, oficjalne orędzia, wiecowe okrzyki. Wpinki, proporczyki, kokardy i kotyliony . Cała Polska tańczy i śpiewa. Na grilla nikt nie jedzie, bo pogoda nie taka. Część tylko mocno zirytowana, bo „markiet zamknięty”. Takie to naszej Polski niepodległe święto.

Kochamy się, bo tak nam kazał Mickiewicz. Świętujemy, bo naszych ojców krew przelana inaczej nie pozwala. Flagi wieszać trzeba w dowód miłości swej lub wręcz przeciwnie – flag wieszanie kontestować pokazując modernistyczne podejście do pojęcia „ojczyzna”. Niepodległość zatem nowomodnie ignorować warto, ale od dyskusji o kondycji Polski nie uciekać.

11 listopada – targ postaw, osobistych deklaracji, próżności własnej i narzekactwa festiwal. Okazja, żeby zamanifestować co się o tej Polsce naszej myśli. Czy nie o taką walczyliśmy czy może o taką właśnie? Rozwarstwienie społeczne martwi nas czy cieszy, bo jest oznaką zdrowej rywalizacji ? Zapomnieliśmy w tym wyścigu o tych, co biegną wolniej, nie dlatego, że im się nie chce, ale dlatego że szybciej nie mogą? A może nie ma co się oglądać za siebie, bo jak chcemy ten kraj modernizować to nie ma co równać w dół? I tak dalej i tym podobne…

No i bankowo musi być o klasie politycznej. Jedni: taka sama jak społeczeństwo, które ją wybiera. Drudzy: zbiór cwaniaków, którzy się najlepiej po cudzych garbach wspinają ku własnej prospericie. Telewizyjne narzekactwo murowane: za dużo agresji, za mało merytorycznej debaty, problemy zastępcze a generalnie to teatr.

12 listopada będzie już spokojnie. Jedynie podsumowywanie strat w Warszawie – ile tych kostek znów wyrwali z chodnika, czemu policja tak mało zdecydowanie interweniowała, czy narodowcy rosną w siłę i kto wygrał wojnę o rząd dusz – Kaczyński, Winnicki czy może Pan Prezydent z małżonką ?

Dla mnie ta wojna jednak toczy się gdzie indziej niż mówi mi z ekranów uczesany prowadzący z TVN24, PolsatNews lub innego TVPinfo. Nie odbywa się ten mecz o Polskę na warszawskich ulicach, ani na szpaltach okolicznościowych dodatków do ogólnopolskich dzienników. Ta wojna toczy się w głowie mojego kolegi, który nie wie czy do Norwegii czy do Niemiec? Trzy razy wyjeżdżał i trzy razy wracał. Niby tam dobrze, bo robota jest, ale jakoś tak nie u siebie. Tu znów fajnie, bo jest z kim pogadać i ma kto zrozumieć, ale znów na auto to chyba z 10 lat będzie trzeba pracować o mieszkaniu i innych, temu podobnych luksusach nie wspominając.

Tam, u niego, jest ta bitwa, którą wygrać trzeba.

Bartosz Domaszewicz – Przewodniczący Zarządu Krajowego S”MD”

Spowiedź Młodego Demokraty

01/11/2013 | #blog

Autor: Piotr Drążek

Mija siódmy rok, od kiedy wstąpiłem do S”MD”. W tym czasie przez stowarzyszenie przewinęło się co najmniej kilkaset osób… Przychodzili i odchodzili, ja zostałem. Bez wątpienia „Młodzi” stali się dla mnie pomysłem na życie i tylko czasami zastanawiam się czy wstępując do „Młodych Demokratów” postąpiłem słusznie. Może realizując się w inny sposób byłbym w stanie zrobić więcej i lepiej? Przecież tak wiele osób, które przewinęło się przez „Młodych Demokratów”, lecz później wybrali inną drogę realizuje się równie dobrze.

Objęcie rządów przez Platformę Obywatelską to dla Polski najlepsza droga, dla której Młodzi Demokraci poświęcili wiele serca, czasu i zapału w trakcie licznych kampanii. Śmiem twierdzić, że bez nas PO nie byłaby w miejscu, w którym jest teraz. Paradoksem jest, że mimo tego, iż PO rządzi od 2007, my jako stowarzyszenie nie potrafimy tego zdyskontować. Ale czy za ten stan rzeczy odpowiadają nasi starsi koledzy z PO? Oczywiście, że nie! Wbrew temu, co można usłyszeć od niektórych członków S”MD”, winą za brak intelektualnego, organizacyjnego oraz wizerunkowego przyśpieszenia naszych struktur możemy obwiniać tylko i wyłącznie siebie.

Bardzo wielu z nas stało się sytymi kotami, które z zasady przyjęły tryb roszczeniowy. Okopaliśmy się na swoich pozycjach, uznając, że „misja” została zakończona. Zapomnieliśmy, że to właśnie po wygranych wyborach powinno rozpocząć się największe zadanie Młodych Demokratów! To my powinniśmy być głosem młodych Polaków, to my powinniśmy mobilizować i pomagać Platformie w tworzeniu Polski nowoczesnej, przyjaznej i atrakcyjnej dla młodych. Nie powinniśmy bać się konstruktywnej krytyki wobec naszej partii. Ba! Twierdzę, że tego oczekuje od nas Platforma. Uważam, że takiej młodzieżówki partii rządzącej chcą nasi apolityczni rówieśnicy.

Przez ostatnie lata zrobiliśmy wiele dobrego, przede wszystkim działając na lokalnym szczeblu. Nie wolno o tym zapominać, uważam jednak, że potencjał młodych może zaprowadzić nas znacznie wyżej, uważam, że możemy znacząco przybliżyć Platformę do oczekiwań młodych ludzi.
W ostatnich miesiącach w S”MD” widać odwilż. Mam wrażenie, że zrozumieliśmy gdzie tak naprawdę leży potencjał naszego stowarzyszenia. Można się sprzeczać o sposób realizacji wspomnianych założeń. Najważniejsze, że nareszcie słusznie postawiliśmy diagnozę.

* Piotr Drążek – student Politologii II-stopnia na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, członek Zarządu Krajowego S”MD”