Od Piłsudskiego po Kopacz.

Od Piłsudskiego po Kopacz.

08/09/2014 | #Ewa Kopacz #kobiety w polityce #Platforma Obywatelska #wybory

Prawo do udziału w wyborach jest jednym z podstawowych praw człowieka w państwach o ustroju demokratycznym. Przez wiele wieków prawo to przysługiwało tylko części obywateli, ponieważ istniały licznego rodzaju cenzusy: majątku, wykształcenia, wyznania, przynależności do odpowiedniej klasy społecznej. Trudno w to uwierzyć, ale do początku XX stulecia ważnym czynnikiem uniemożliwiającym dostęp do grupy osób uprawnionych do głosowania był cenzus płci. Kobiety nie mogły nie tylko kandydować, ale również nie mogły oddawać głosu w wyborach. Polska dała kobietom prawa wyborcze zaraz po odzyskaniu niepodległości. Marszałek J. Piłsudski, 28 listopada 1918 roku ustanowił, że: „Wyborcą i wybieranym do Sejmu jest każdy obywatel Państwa bez różnicy płci”.

I tak polskie kobiety uzyskały zarówno czynne, jak i bierne prawo wyborcze. Było to dla nich nie lada wyróżnienie, ponieważ Francja nadała swoim obywatelkom prawa wyborcze dopiero w 1944 roku, a Szwajcaria aż w 1971 roku. Jeśli jednak przyjrzymy się statystykom związanym z udziałem kobiet w polityce, to możemy zobaczyć, że Polska – mimo wczesnego równouprawnienia w systemie wyborczym – nie wypada w tych zestawieniach najlepiej. Pomimo tego, iż dążenia kobiet do równouprawnienia były potwierdzone przez Konstytucje z 1921 i 1935, kobiety były praktycznie nie reprezentowane w i instytucjach państwowych. Wśród senatorów stanowiły jedynie 5 % całego składu, natomiast w Sejmie ich udział to zaledwie 2 %. Znanymi posłankami były takie osoby jak Zofia Sokolnicka, Gabriela Balicka, Hanna Hubicka, Irena Kosmowska i Anna Piasecka.

W Polsce sytuacja aktywności kobiet w polityce jest bardzo specyficzna, a wynika to między innymi z uwarunkowań historycznych. Po pierwsze na szczególną uwagę zasługuje okres zaborów, w czasie którego zakres swobód obywatelskich różnił się w każdym z zaborów. Innym czynnikiem, który warunkował postrzeganie kobiet w życiu publicznym i politycznym był okres po II wojnie światowej. Jeśli spojrzymy na założenia programowe systemu komunistycznego i ich realizację w praktyce, to widzimy, że był to reżim, który oferował pewną wersję nowoczesności i modernizacji w tej kwestii. Modele „alternatywnej nowoczesności” zmieniały się wraz z ewolucją systemu. Po 1956 r. radykalne projekty równościowe niemal w całym bloku wschodnim zostały odrzucone. W Polsce prawnie zabroniono kobietom prowadzić traktory, ciężarówki i autobusy. Z kolei w latach dziewięćdziesiątych okazało się że to właśnie kobiety są poszukiwanymi pracownikami. Koszt ich utrzymania był dużo tańszy niż mężczyzn. Przełom nastąpił w 1992 roku, gdy ograniczono dostęp do świadczeń socjalnych dla kobiet przejściowo biernych zawodowo.

Na gruncie legislacyjnym w 1997 roku wprowadzono przychylne równouprawnieniu płci przepisy do polskiej Konstytucji. Z kolei na arenie europejskiej w tym samym roku uchwalono traktat amsterdamski, w którym za jeden z głównych priorytetów Unii Europejskiej uznano równość płci.

Przeglądając historię kobiet w XXI wieku trzeba przyznać, że coraz więcej pań rozwija swoją karierę i odnosi sukcesy na gruncie prywatnym jak i zawodowym. Jednakże w żadnym z krajów Unii Europejskiej równość kobiet i mężczyzn nie została osiągnięta. Z globalnego rankingu Inter-Parliamentary Union3 dot. udziału kobiet w polityce, Polska w 2011 r. znalazła się razem z Lichtensteinem na 41 miejscu wśród 136 państw (w Lichtensteinie prawa wyborcze przyznano swoim obywatelkom dopiero w 1984 roku). Przełom nastąpił po wyborach parlamentarnych w 2011 roku, kiedy Polsce udało się uzyskać średnią udziału w niższej izbie parlamentu dla wszystkich krajów skupionych w Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

Z badań wynika, że w polskiej polityce kobiety stanowią mniejszość. Ich udział we władzach krajowych, lokalnych czy partyjnych nie przekracza 30% do roku 2013 r. W Polsce po drugiej wojnie światowej w pełni demokratycznych wyborach prezydenckich, z kobiet startowały tylko: Hanna Gronkiewicz – Waltz w 1995 roku i Henryka Bochniarz w 2005 roku. Jednak ani jedna nie doszła do drugiej tury wyborów. Tylko raz Prezesem Rady Ministrów była kobieta – Hanna Suchocka. Istniały oczywiście kobiety o silnej pozycji politycznej takie jak Franciszka Cegielska będąca prezydentem Gdyni, ministrem zdrowia i posłanką na Sejm III kadencji. Henryka Bochniarz w 1991 sprawowała urząd ministra przemysłu i handlu w gabinecie Jana Krzysztofa Bieleckiego. Ciekawą postacią jest również Anna Fornalczyk, która była pierwszym prezesem Urzędu Antymonopolowego, później pełniąc funkcję szefa Gabinetu Politycznego ministra finansów Leszka Balcerowicza. Nie sposób nie wspomnieć o Teresie Kamieńskiej, która w rządzie Jerzego Buzka pełniła funkcję ministra ds. koordynowania reform społecznych. Później była prezesem Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych i wreszcie szefową doradców premiera. Instytucjonalnie te kobiety pełniły bardzo ważne funkcje i miały realny wpływ na politykę państwa, jednak stanowiły one rzadkość.

Do 2005 roku udział kobiet w kolejnych rządach był minimalny i stanowił ok. 16% składu rządu. Niskiego odsetka pań posiadających teki ministerialne można upatrywać w ich ograniczonym wpływie na decyzje podejmowane w ramach ugrupowań politycznych. Istniał wówczas bardzo niski, nie przekraczający 20% udział kobiet w zarządach głównych polskich partii politycznych. W końcu to liderzy partyjni zasiadający w Zarządach mają realny wpływ na kształtowanie list wyborczych.

W 2011 roku nastąpiły głębokie zmiany w polskim prawie wyborczym, które miały ogromny wpływ na przebieg wyborów parlamentarnych. Dodatkowo podczas kampanii wyborczej liczną grupą, wśród której partia rządząca Platforma Obywatelska starała się znaleźć poparcie były kobiety. Podczas wyborów parlamentarnych w 2011 r., partia ta jako jedna z niewielu dotrzymała obietnicy dotyczącej wprowadzenia większej liczby kobiet do parlamentu. O mandat do Sejmu RP ubiegało się dwa razy więcej kobiet niż w poprzednich wyborach parlamentarnych. PO w każdym z okręgów umieściła na swoich listach w pierwszej piątce przynajmniej dwie kobiety, a w 14 okręgach kobiety zajęły pierwsze miejsce na listach. W rezultacie po wyborach w 2011 r. w parlamencie swój mandat wypełniało aż 110 posłanek (72 kobiety z list PO). Była to rekordowo wysoka liczba w całej historii polskiego parlamentaryzmu. Również po raz pierwszy Marszałkiem Sejmu, drugą najważniejszą osobą w państwie, została kobieta − Ewa Kopacz.

Na polskiej scenie politycznej można znaleźć aktualnie wiele wybitnych kobiet, które odnoszą sukcesy w kraju i Europie. Są często wybitnymi specjalistami, bądź silnymi osobowościami. Ich kandydatury są poważnie rozpatrywane na najwyższe stanowiska polityczne. Obecność kobiet w polityce sprawia, że demokracja zmienia swój model z większościowego na konsensualny. Mam nadzieję, że po przeszło 20 latach znów na czele polskiego rządu stanie kobieta.

kopacz_dO_big